Ostatni toast za niespełnione marzenia
Minął rok. Rok od dużej porażki, lekcji, doświadczenia (można wstawić cokolwiek), z którego tak naprawdę się jeszcze nie pozbierałam. Rok, który wstrząsnął życiem jak nigdy wcześniej i popękał jak wazon sklejony przed mamą przezroczystą taśmą z nadzieją, że nic nie zauważy. Rosło sobie tak we mnie wszystko jak mleko w garnku i drożdżowe ciasto w misce, aż wyszło poza. No…
Grinch, świąt nie będzie
W tym roku święta w sklepach pojawiły się jeszcze przed listopadem. Dużo wcześniej niż wszyscy się spodziewali, bo zawsze kiedy chowano znicze, to dopiero półki zapełniały się czekoladowymi Mikołajami, marcepanem i zawieszkami na choinkę. Święta w październiku, to jakby za wcześnie. Jeszcze nie czuć w ogóle żadnej atmosfery, nos nie zamarza, cynamon nie pachnie tak intensywnie, a kalendarze to trzeba…
Za czym tak tęskno?
Ostatnio przeczytałam w pewnej książce, że czasem próbujemy wrócić do sytuacji, za którymi tęsknimy. Tak, jakbyśmy chcieli je powtórzyć i włożyć się w ten sam czas ponownie. I zdałam sobie sprawę, że dokładnie tak samo miałam, robiłam i że jeszcze tęsknię. Za przeszłością, która już nie wróci i czasem, którego cofnąć nie można. Siedzę w biurze. Patrzę na czarny telefon,…
Romantyzowanie życia
Czy robione na szydełku serwetki na kredensie, to już romantyczna atmosfera? Zapachowa świeczka na stoliku nocnym, żółte światło żarówki zamiast białego, co razi w oczy i tylko jedno nakrycie na biurku, bo jest zbyt mało miejsca na prawdziwy stół. Czy romantyczność to koniecznie długie świece na białym obrusie, bukiet róż i wino w kieliszkach? Bo myślę sobie o tym, że…
Tryb: Jesieniara
Taki najbardziej Instagramowy to ten, gdzie ozdabia się parapet dynią, zapala świeczki, otula w miękki, beżowy koc i robi kakałko, które zdąży wystygnąć zanim wykona się wszystko inne. Na mieście koniecznie popija się pumpkin spice latte, najlepiej na wynos, w dużym kubku, żeby było wiadomo, że to już ta jesień. Nosi się karmelowe płaszcze, owija szerokimi szalikami jak naleśnik z…
Moje wielkie, PUCKIE wakacje
Zwykle tak jest, że jak się mówi, że leci się do Grecji, Egiptu i innego kraju, to ludzie reagują okrągłymi oczami, z dźwiękiem wooow. A jeśli mówi się, że to gdzieś blisko, to wzruszają ramionami, jakby nic się nie wydarzyło. Ja też, jak mówiłam, że jadę do Pucka usłyszałam, że to nawet nie morze. Nie prawdziwe przynajmniej bo tylko zatoka.…





