Archiwa tagu: emocje

Każdy czasem je ma – te małe trzesięnia ziemi. Swoje własne, niepodlegające niczyjej ocenie i w danym momencie największe. Takie, po których patrzy się na wszystko inaczej, które nagle działają jak sok z gumijagód i które potem tę siłę zabierają, że nie można z łóżka wstać przez dwa dni. Bo ja na przykład nie wiedziałam, że mogę tak szybko biegać nie ścigając się na ostatnim kilometrze na zawodach, kiedy już widać metę. Nigdy nie czułam tak bardzo, że chciałabym wykrzyczeć cały środek, aż nic tam nie zostanie, jak na filmach krzyczą w lesie albo w poduszkę. Nie sądziłam, że poczuję…

Czytaj dalej

nowy początek

Czasem potrzeba pustej kartki, nowego startu i obrysowanej linii wokół siebie, której nikt więcej przekroczyć nie może. Potrzeba zmiany tak silnej i dużej, że aż boli. Potrzeba głębokiej wody, która nie wiadomo gdzie zaprowadzi, ale martwić to będzie się potem. Bo czasem też coś uwiera. Na początku tylko kłuje, jak kamyk w bucie i jest niewygodnie, ale zawsze można się zatrzymać, wyjąć go i zawiązać sznurówkę. A potem kamyka nie ma i znów coś uwiera. Okazuje się, że to wcale nie kamyk, tylko to nie ta układanka, puzzel nie z tego pudełka i nijak nie pasuje nawet, jeśli go jakoś…

Czytaj dalej

Od czasu do czasu albo nawet bardziej regularnie przychodzą różne refleksje. No to przyszły i tym razem, może potrzebne i we właściwym momencie, bo nie mogłam znaleźć odpowiedzi w głowie na pewną rozterkę. A na kilka nadal nie mogę. Ale po kolei. W zestawieniu dobrych rzeczy tegorocznych, między kategorią ‘rozwój’ i ‘nowości’ znalazł się podcast. Bardzo chciałam sprawdzić, jak to jest mieć własną audycję radiową, jak Ci wszyscy, których słucha się po drodze w tramwaju albo w aucie. Chciałam też przekazać czasem coś więcej niż mogę w słowie pisanym i dotrzeć inną drogą, przez ucho do serca, bo na żołądek…

Czytaj dalej

Czasem potrzeba. Czasem tak bardzo potrzeba posłuchać nic, że aż boli. Mnie ukuło jakiś czas temu i tak zostało do teraz, nie mam nic przeciwko, niech sobie pobędzie.W pewnym momencie drażni – gwar w pracy, muzyka z głośników, dźwięki z filmów i w ogóle za dużo na raz. Bo kiedyś to mogłam cały dzień nawet słuchać piosenek, żeby lepiej się szyło, biegało i kręciło hula hopem rano. No i już nie mogę. Kiedyś nie wyobrażałam sobie jak to w tej ciszy cały czas można być, a teraz jestem. Kiedyś prawie równolegle z otwarciem oczu odpalałam komputer, żeby włączyć Spotify, a…

Czytaj dalej

4/4