Archiwa tagu: codzienność

Jakby tak niespodziewanie. Bo to, że zmienił się kalendarz, to było całkiem wiadome, ale cała reszta – zupełnie niekoniecznie. Bardzo nie mogłam spać, rozbiłam sobie kolano jak dziecko  i kawiarkę jak dorosły. Dostałam zaproszenie do Poznania, aby sprawdzić pewną możliwość i wysłałam się pociągiem w delegację z plecakiem, do którego zapakowałam buty do biegania kosztem drugiej bluzy. Dowiedziałam się, że espresso wcale nie jest najmocniejszą kawą, przeszłam krótki kurs kawy w ogóle, jestem mądrzejsza o pochodzenie Arabiki, Robusty, sposoby mielenia, parzenia i działanie młynka żarnowego. Bardzo to było wspaniałe. Biegałam po Poznaniu w zimny poranek, jadłam najlepszą, pieczoną dynię w…

Czytaj dalej

W tym roku postanowiłam, że wcale ich nie będzie – dużych postanowień, rozliczania się z nich i wpędzania czasem w wyrzuty sumienia, że coś nie wyszło, bo wiadomo, że z oczekiwaniami to różnie bywa. A ja już się nie chcę nastawiać. Chcę tylko pozmieniać trochę, ale tak na zawsze – nie na miesiąc czy dwa. No i Bałtyk w tym roku też chciałabym zobaczyć – to takie będzie moje wakacyjne życzenie, największe z tegorocznych. Chcę zmienić swoje podejście – do sportu i żywienia, na takie turbo dobre, jakiego nigdy wcześniej nie miałam. Bo od dziecka to wołano na mnie 'pulpet’,…

Czytaj dalej

nowy początek

Czasem potrzeba pustej kartki, nowego startu i obrysowanej linii wokół siebie, której nikt więcej przekroczyć nie może. Potrzeba zmiany tak silnej i dużej, że aż boli. Potrzeba głębokiej wody, która nie wiadomo gdzie zaprowadzi, ale martwić to będzie się potem. Bo czasem też coś uwiera. Na początku tylko kłuje, jak kamyk w bucie i jest niewygodnie, ale zawsze można się zatrzymać, wyjąć go i zawiązać sznurówkę. A potem kamyka nie ma i znów coś uwiera. Okazuje się, że to wcale nie kamyk, tylko to nie ta układanka, puzzel nie z tego pudełka i nijak nie pasuje nawet, jeśli go jakoś…

Czytaj dalej

Lubię słuchać ludzi o różnych zdaniach, umiejętnościach i wiadomości, o których sama nie miałam pojęcia. Słuchałam więc sobie ostatnio o ciele, ruchu i o tym, że jednak go bardzo potrzebujemy – tego ruchu. Ciała zresztą też.  No bo siedzimy 8 godzin w pracy i to jest okej, kolejne półtora w aucie albo tramwaju i jeszcze dwie przed telewizorem. A potem szkoda jest zmarnować jedną na spacer. Jedną. No szkoda. Jest coraz wygodniej. Paczkomaty z każdej strony bloku, sklepów  więcej i przybywa miejsc parkingowych. Wszystko po to, żeby było nam łatwiej. Tylko czasem to łatwiej nie oznacza wcale, że lepiej. Mało…

Czytaj dalej

4/4