Archiwum autora: kroisie

włókna

Gdyby włókna były celebrytami, to na Pudelku zamiast zaspanej Julii Wieniawy w owocowej stylizacji pisaliby o tym, że Bawełna wcale nie oddycha i że świat się pomylił, jak w tej piosence (bo bawełna chłonie parę wodną, a nie ją przepuszcza). W czołówce byłby też poliester, który się kocha albo nienawidzi, a na walentynki obdarowują się nim wszyscy. No bo lepiej brzmi 'koronkowa bielizna’ niż 'poliester w prezencie’, nie? 🙂 I jakby włókna były ludźmi, to wciąż można by mówić, że każdy jest inny. Że mają swoje cechy (tak, jak charakteru), że zastąpić nie można i jedyne w swoim rodzaju. A taka bawełna…

Czytaj dalej

Praca w handlu

Niech pierwszy rzuci bagietką ten, kto jako dziecko nie chciał znaleźć się w supermarkecie po zamknięciu. To było jedno z tych marzeń, o których myślało się, że supermarket to co najmniej kraina pyszności i to bez mamy, która mówi, że więcej słodyczy to nie można. I jedno z tych, o których się myślało, że jak dobrze schować się pod półką z makaronami, to nikt nie zauważy. A po zamknięciu to można się turlać między alejkami i rzucać piłeczką z działu fitnessowego w batoniki na wysokiej półce. Żeby spadły prosto w ręce. Ale choćby nie wiem jak mocno się o tym…

Czytaj dalej

  Umówmy się, że słowo ’włókiennictwo’ nie jest najciekawiej brzmiącym słowem świata. Używa się go wcale i nikt nie mówi o już o wyrobach włókienniczych. O cukierniczych też nie, a na półkach w cukierni są po prostu ciastka albo drożdżówki. Na wieszakach t- shirty, spodnie i inne bluzy. Ale gdyby w podręczniku do WDŻ-u był rozdział 'włókiennictwo’, to wszyscy na przyszłość by wiedzieli, że nadmiar proszku do prania wcale nie oznacza, że pranie będzie czystsze. No to dziś chciałam właśnie o tych w(y)padkach włókienniczych wziętych z życia i codzienności każdego. I nad którymi nie za wiele się zastanawia, a czasem…

Czytaj dalej

Jakby tak niespodziewanie. Bo to, że zmienił się kalendarz, to było całkiem wiadome, ale cała reszta – zupełnie niekoniecznie. Bardzo nie mogłam spać, rozbiłam sobie kolano jak dziecko  i kawiarkę jak dorosły. Dostałam zaproszenie do Poznania, aby sprawdzić pewną możliwość i wysłałam się pociągiem w delegację z plecakiem, do którego zapakowałam buty do biegania kosztem drugiej bluzy. Dowiedziałam się, że espresso wcale nie jest najmocniejszą kawą, przeszłam krótki kurs kawy w ogóle, jestem mądrzejsza o pochodzenie Arabiki, Robusty, sposoby mielenia, parzenia i działanie młynka żarnowego. Bardzo to było wspaniałe. Biegałam po Poznaniu w zimny poranek, jadłam najlepszą, pieczoną dynię w…

Czytaj dalej

W tym roku postanowiłam, że wcale ich nie będzie – dużych postanowień, rozliczania się z nich i wpędzania czasem w wyrzuty sumienia, że coś nie wyszło, bo wiadomo, że z oczekiwaniami to różnie bywa. A ja już się nie chcę nastawiać. Chcę tylko pozmieniać trochę, ale tak na zawsze – nie na miesiąc czy dwa. No i Bałtyk w tym roku też chciałabym zobaczyć – to takie będzie moje wakacyjne życzenie, największe z tegorocznych. Chcę zmienić swoje podejście – do sportu i żywienia, na takie turbo dobre, jakiego nigdy wcześniej nie miałam. Bo od dziecka to wołano na mnie 'pulpet’,…

Czytaj dalej

Wiem, że poliester nie jest najbardziej ulubionym włóknem kogokolwiek i środowiska w ogóle. Wiem też, że ktoś, kto wymyślił poliester nie miał na celu katastrofy klimatycznej. Poliester powstał po to, aby poprawić pewne właściwości użytkowe ubrań i różnych tekstyliów (tych dla domu, auta, specjalnego przeznaczenia), a ten nadmiar to sobie sami zrobiliśmy. Kupując dużo, konsumując dużo i wyrzucając jeszcze więcej. I myślę, że nie można podchodzić do niego zero jedynkowo, bo w pewnych momentach, on jest serio przydatny i żadna bawełna go nie zastąpi (na odwrót też to działa). No bo: nikt nie mówi owijając się w koc lub kołdrę,…

Czytaj dalej

Każdy czasem je ma – te małe trzesięnia ziemi. Swoje własne, niepodlegające niczyjej ocenie i w danym momencie największe. Takie, po których patrzy się na wszystko inaczej, które nagle działają jak sok z gumijagód i które potem tę siłę zabierają, że nie można z łóżka wstać przez dwa dni. Bo ja na przykład nie wiedziałam, że mogę tak szybko biegać nie ścigając się na ostatnim kilometrze na zawodach, kiedy już widać metę. Nigdy nie czułam tak bardzo, że chciałabym wykrzyczeć cały środek, aż nic tam nie zostanie, jak na filmach krzyczą w lesie albo w poduszkę. Nie sądziłam, że poczuję…

Czytaj dalej

naleśniki na kolację

Rozsypałam się w sierpniu jak płatki kukurydziane, kiedy otwiera się paczkę z za dużym zamachem. Nie pozbierałam wszystkich i uciekłam nad Bałtyk. Taki był ten miesiąc, co minął. Na początku się popłakałam, tak po prostu jak płacze się z różnych powodów, że w tej kawalerce, co ją wynajmuję, nie ma miejsca na zwykłe życie. Że tyle tu rzeczy, że coraz mniej chce mi się tu wracać, że wolę być na dworze, jak te dzieci na podwórku, które mama woła przez okno, a one jeszcze nie chcą kolacji. A potem długo nie mogłam zasnąć, to sobie myślałam, co dalej. I tak…

Czytaj dalej

Pewnego dnia postanowiłam, że coś zmienię i że będzie to coś więcej niż tylko rodzaj dżemu w owsiance. Pewnego dnia sobie zadałam też sprawę, że mogę się skończyć. Albo, że życie może. I nic po mnie więcej nie zostanie, bo wszystko zabiorę ze sobą. Pewnego dnia zrobiło mi się najzwyczajniej w świecie przykro, że nikt więcej z tego nie skorzysta, jeśli zniknę. To postanowiłam pozmieniać więcej, bo do tej pory naprzemiennie w lodówce wymieniam słoik dżemu truskawkowego na porzeczkowy. I tylko czasem jeszcze wiśniowy. No bo jednak studiowałam te kilka lat. Na magistra nie poszłam, ale dowiedziałam się więcej niż…

Czytaj dalej

Z jednej strony – unboxingi jak gwiazdy YouTube, kolorowe pudełka, ze wstążką, wyściełane papierem, bibułką, wyłożone złotą folią. Z drugiej strony jednak, jak Hanka Mostowiak wpadła w kartony, to już z nich nie wypadła. To jak to jest, z tymi kartonami? No cieszą. Cieszą przez chwilę, do otwarcia i do momentu, kiedy znajdą się w kontenerze na papier albo zmieszane. Nawet te błyszczące. Podobno liczy się jednak wnętrze – jak w Kinder Bueno nadzienie, co można się po nim rozpłynąć jak czekolada na słońcu. A radość z kokardki, to wlicza się w cenę, dodatek za taką chwilową przyjemność, choć nikt…

Czytaj dalej

10/37