Gra w statki

Łódź Sopot

To jedno z ulubionych zajęć nad morzem – odwiedzanie statków w porcie, które wróciły, albo jeszcze nie wypłynęły. Zaglądanie w okna, jak w czyjeś oczy, czytanie imion wypisanych na czołach i sprawdzanie wyposażenia, czy aby na pewno wystarczy sieci.

Choć guzik się znam na wypływaniu na szerokie może, to lubię wyobrażać sobie i patrzeć na życia w tych statkach. Na kubki w kwiatki, płaszcze powieszone przy wejściu i pokruszoną farbę.
Na rybaków w szelkach, wędkarzy w kaloszach i drewniane drzwi, jakby były tymi do domu.

To przestrzeń, której nie znam i w której mnie nigdy nie było.
Którą tylko podpatruję z wierzchu i pozostawiam w wyobraźni.
Do której chętnie wracam, choćby nic nowego się tam nie wydarzyło.
Którą bardzo lubię i nazwałam Grą w statki, choć nic się tu nie wygrywa ani nie ma kolejnych poziomów. Ale za każdym razem pojawiają się inne szczegóły, których wcześniej nikt nie dostrzegł.


Żółta łódź
Władysławowo
Swarzewo łódka
Kotwice
Gra w statki