Uczucia do rzeczy
Ostatnio miałam relację bardziej hate niż love z rzeczami. Chciałam pozbyć się wszystkiego, co zbędne i w przypływie motywacji co najmniej z kosmosu, zapełniłam 4 niebieskie torby IKEA. Nazbierałam tego z różnych kątów niewielkiej kawalerki, którą wynajmuję i nie mogłam się nadziwić, że tyle wyniosłam. A potem zrozumiałam coś jeszcze. Nie chodziło tylko o rzeczy, a o przypadkowe części, z…
To nie taka miłość, jak się wydaje
Że na zawsze, póki śmierć nie rozłączy albo igła nie złamie. Na dobre i złe, w szczęściu, nieszczęściu, na zimę i lato. Że taka piękna, na pewno trwała, romantyczna. Ale różne związki się rozpadają, pękają po kawałku i coraz bardziej, mimo kół ratunkowych i telefonów do przyjaciela. A było ich kilka. Wróciłam do punktu wyjścia, w którym kiedyś przystanęłam i…
Czy łokcie też tłucze się na szczęście?
Jeszcze na początku tygodnia stłukłam łokieć, jak chwilę wcześniej szklanki. Tylko łokci nie sprzedają w sklepach i szklankę można mieć nową, a na łokciu zostaje blizna. No trudno, może to też na szczęście, a jak spojrzę za rok, to będę wspominała, że było to za Lidlem, na łódzkim Teofilowie, w okolicach kilometra od startu. I do kompletu z kolanem, które…
Postanowienia (nie)noworoczne
W tym roku postanowiłam, że wcale ich nie będzie – dużych postanowień, rozliczania się z nich i wpędzania czasem w wyrzuty sumienia, że coś nie wyszło, bo wiadomo, że z oczekiwaniami to różnie bywa. A ja już się nie chcę nastawiać. Chcę tylko pozmieniać trochę, ale tak na zawsze – nie na miesiąc czy dwa. No i Bałtyk w tym…





