(Nie) rozumiem cię
Nie każdemu można powiedzieć „rozumiem cię”. I to nic złego, bo jeśli nie było się w podobnej sytuacji, to nie wie się, jak to jest. Nie wszyscy mają jednakowe problemy i „wszystko będzie dobrze” też nie pasuje do każdego. Bo jak komuś właśnie kruszy się świat (cokolwiek by to nie było), to on nie wierzy, że będzie dobrze. Czasem może…
Grinch – świąt nie będzie
Czasem myślę, że każdy, kto mówi “Święta, święta i po świętach” mógłby być Grinchem. Bo to znaczy, że święta, to takie nic. Że czekanie od początku grudnia na czekoladowego Mikołaja i sernik niewiele było warte. Już jest po wszystkim. Już można zamieść to pod dywan, jakby nic się nie wydarzyło. Ale Grinchem są też świąteczne wyprzedaże, dekoracje po złotówce i…
Wszystko kiedyś się kończy
Wszystko kiedyś się kończy. Kończy się film na Netflixie, promocja na jajka w Biedronce i kawa w najmniej spodziewanym momencie. Kończy się lato, kończy się sezon na lody i dynię na przykład. Kończy się dzień, noc i kończy dzieciństwo. Kończy się zeszyt od matematyki, playlista na YouTube i truskawki na ryneczku. Ludzie też się kończą. Wyczerpują czasem i mają swoją…
Na wiosnę chciałabym być szczęśliwa
Zapisałam to sobie jakiś czas temu, a wiosna już za dwa tygodnie. Wciąż myślę, że to wszystko minie, jak ręką odjął i wciąż uczę się cierpliwości. Zauważam pewne rzeczy, schematy i to, co dotąd było niewidzialne albo udawałam, że widzieć nie chcę. Nie na wszystko mam rozwiązania, a na cztery prawie bezsenne noce przypada jedna, bardzo długa, z której ciężko…
Boję się, że za chwilę świat będzie zbyt nowoczesny
Boję się o to tak samo, jak o to, że mija 4 miesiąc bez uczuć. W styczniu najlepiej wyszła mi bezsenność, metr szalika i żadne plany, które wpisałam między linie kalendarza, że przecież się zabiorę. Nie zabrałam. W jedną z tych bezsennych nocy zainstalowałam aplikację Ikea i wybierałam meble do domu, którego nie mam. Zapisałam na liście granatową, pluszową, narożną…
Nic nie czuję
Nic we mnie nie ma. Jestem jak bąbel w poziomicy, który powoli się przesuwa trochę w lewo lub prawo, ale jeszcze jest zbyt nierówno, żeby zatrzymał się na środku. Nie czuję radości, chęci i sensu. Mam w sobie więcej akceptacji do na wpół bezsennych nocy i nie wiem tylko, czy to wynik zwiększającego się jakiegoś rodzaju spokoju, zmniejszającego ciśnienia i…
O tym, jak straciłam wszystko – ze sobą włącznie
Tak naprawdę zaczęło się to jakieś 2 lata temu, kiedy straciłam wszystko. Dosłownie wszystko. Oszczędności odkładane od momentu, kiedy tylko zaczęłam pracować na drugim roku studiów. Marzenia, które pchały mnie do przodu kawałek po kawałeczku, wrzucały na wyboiste drogi ale koniec końców pozwalały trzymać głowę na powierzchni i próbować dalej. Drogę, która miała być tą własną, wybraną i jeśli nie…







