Jesteśmy dla siebie stworzeni
Uprzedzam, że to nie historia o połówkach co najmniej jabłka idealnie do siebie pasujących i odnalezionych po latach przez przypadek, czy coś. Być może kiedyś jakaś opowieść o romantycznej relacji się pojawi, kto wie, ale jeszcze nie pora 🙂 W każdym razie – jesteśmy dla siebie stworzeni – my, ludzie. Potrzebujemy siebie bardzo i czasem bardziej niż nam się wydaje.…
Postanowienia noworoczne (albo zeszło)
No bo to tak jest, że czasem przychodzi styczeń, zmienia się rok i wpada się w to nowe, przecinając linię startu. A czasem tej linii nie widać jeszcze, bo ten nowy początek, to wcale nie miał zadziać się w styczniu. Nie zrobiłam więc żadnej grubej kreski i nie wzięłam mocnego rozpędu, bo wciąż mam wrażenie, że korzystam z tego zeszłorocznego.…
Dziękuję 2021
Podsumowania bywają różne. Lepsze, gorsze, potrzebne lub wcale nie. Jakąś cząstką siebie bardzo lubię te nowe początki, bo przynoszą trochę więcej nadziei i zapału niż zasypia się w ostatni dzień roku kalendarzowego. Spojrzałam sobie przez ramię, jaki ten 2021 był i z jednej strony był dobry, przyniósł zmiany różne, lekkie i trudne, na pewno potrzebne. Myśli przewinął najwięcej, skaleczył czasem,…
Ja, handlarka
Gdyby każdy choć przez trochę popracował w handlu, bylibyśmy co najmniej o pięć razy bardziej wyrozumiali dla siebie wzajemnie. Bo tak samo, jak ludzie wybuchają w kolejkach krzycząc i domagając się, żeby ktoś obsłużył ich szybciej, ma się ochotę wybuchnąć z drugiej strony, tylko trzeba się często ugryźć w język, zanim zrobi się naprawdę niemiło albo co gorsza wyjdzie na…
Tęsknię za tym, czego jeszcze nie było
To na pewno jakoś się fachowo nazywa – ten rodzaj tęsknoty. Siódmy dzień izolacji, której nie chciałabym więcej przechodzić. Nie złoszczę się na nią i rozumiem, że pojawić się musiała, choć wcale nieproszona, ale przyjaciółkami to jednak nie zostaniemy. Bo tak tęsknię – za tym, że mogłam biegać, gonić co rano furgonetkę z drożdżówkami, pozdrawiać dozorcę dwa bloki dalej i…
O (naszych) życiach kruchych jak ciastka
Bardzo lubię ciastka. Nie każde rzecz jasna, ale wciąż różne. Kiedyś myślałam, że nie ma nic lepszego niż markiza przełożona kremem – jak Hity – te tradycyjne, ewentualnie waniliowe. Miękną lekko, jeśli zamoczyć w herbacie albo innej kawie, można próbować je odkręcić i podzielić na warstwy. Wspaniale. Delicje mnie za to nie fascynują, a z Piegusków lubię wybierać rodzynki albo…
Można inaczej
Zwykle dzieje się tak, że po okresie dzieciństwa, które bywa różne, mamy szkołę, studia, pracę i powiedzmy, że to jakby częsty schemat. Czasem żyjemy z dnia na dzień, od weekendu do weekendu, byle do pierwszego albo innego urlopu. A potem myślimy, że tak właściwie to nic nas lepszego już nie czeka, że jest jak jest, względnie okej i lepiej nie…







