Archiwa tagu: zdrowie psychiczne

(Nie)rozumiem cię

Nie każdemu można powiedzieć „rozumiem cię”. I to nic złego, bo jeśli nie było się w podobnej sytuacji, to nie wie się, jak to jest. Nie wszyscy mają jednakowe problemy i „wszystko będzie dobrze” też nie pasuje do każdego. Bo jak komuś właśnie kruszy się świat (cokolwiek by to nie było), to on nie wierzy, że będzie dobrze. Czasem może…

Dowiedz się więcej

Rozmowy z psychiatrami

Jest chłodno, niepewnie, trochę pada, a mi jest wszystko jedno. Potwierdzam obecność, jadę windą na trzecie piętro, gabinet numer osiem. Czekam. Zza drzwi słyszę żarty i śmiech, czytałam, że jest śmieszkiem. Że ma poczucie humoru. Że zwykle pomaga, ale czasem też zawodzi. Ale mi nie jest w ogóle do śmiechu – najwyżej się nie polubimy. I nie polubiliśmy. Wchodzę na…

Dowiedz się więcej

Początek wiosny

Zapisałam to sobie jakiś czas temu, a wiosna już za dwa tygodnie. Wciąż myślę, że to wszystko minie, jak ręką odjął i wciąż uczę się cierpliwości. Zauważam pewne rzeczy, schematy i to, co dotąd było niewidzialne albo udawałam, że widzieć nie chcę. Nie na wszystko mam rozwiązania, a na cztery prawie bezsenne noce przypada jedna, bardzo długa, z której ciężko…

Dowiedz się więcej

spokój

Nic we mnie nie ma. Jestem jak bąbel w poziomicy, który powoli się przesuwa trochę w lewo lub prawo, ale jeszcze jest zbyt nierówno, żeby zatrzymał się na środku. Nie czuję radości, chęci i sensu. Mam w sobie więcej akceptacji do na wpół bezsennych nocy i nie wiem tylko, czy to wynik zwiększającego się jakiegoś rodzaju spokoju, zmniejszającego ciśnienia i…

Dowiedz się więcej

Sylwester

Od kilku lat nie przepadam za Sylwestrem. Właściwie jest dosyć smutny. Zwykle próbuję go przespać i tylko o północy budzą mnie krzyki, fajerwerki i czasem telefon od mamy z życzeniami, żeby w kolejnym było lepiej. Jakieś dwa lata temu pomyślałam, że tego kalendarzowego nie będę obchodziła aż tak i oblewała szampanem. Że będę to robiła kiedy indziej – w marcu,…

Dowiedz się więcej

Samotność

Tak naprawdę zaczęło się to jakieś 2 lata temu, kiedy straciłam wszystko. Dosłownie wszystko. Oszczędności odkładane od momentu, kiedy tylko zaczęłam pracować na drugim roku studiów. Marzenia, które pchały mnie do przodu kawałek po kawałeczku, wrzucały na wyboiste drogi ale koniec końców pozwalały trzymać głowę na powierzchni i próbować dalej. Drogę, która miała być tą własną, wybraną i jeśli nie…

Dowiedz się więcej

Nawyki

Mniej więcej od pięciu lat biegam prawie codziennie. Pięć lat to dużo czasu i przez większość wychodziłam na zewnątrz tak szybko, że nawet nie zdążyłam się zastanowić, czy chcę. Wychodziłam kiedy padało, było ślisko i kiedy wiatr chciał głowę urwać. Nie przeciwko sobie, a dla siebie.  Pierwszy rok był ciekawym wyzwaniem. Do tamtej pory biegałam tylko wtedy, kiedy było ciepło…

Dowiedz się więcej

7/7