Ile metrów to już Dom?
Jedni dom liczą w metrach, inni w ludziach, a jeszcze inni w zapachu kawy, który przeszedł wszystkie dywany i luźno powieszone płaszcze w przedpokoju. Jedni liczą w czasie spędzonym wspólnie, inni w pojedynkę, a jeszcze inni w ilości ugotowanej zupy dyniowej jesienią. Jedni liczą w powrotach, inni w tęsknocie, a jeszcze inni w metrażu podłóg, które trzeba umyć raz na…
Wszystko kiedyś się kończy
Wszystko kiedyś się kończy. Kończy się film na Netflixie, promocja na jajka w Biedronce i kawa w najmniej spodziewanym momencie. Kończy się lato, kończy się sezon na lody i dynię na przykład. Kończy się dzień, noc i kończy dzieciństwo. Kończy się zeszyt od matematyki, playlista na YouTube i truskawki na ryneczku. Ludzie też się kończą. Wyczerpują czasem i mają swoją…
Rozmowy z psychiatrami
Jest chłodno, niepewnie, trochę pada, a mi jest wszystko jedno. Potwierdzam obecność, jadę windą na trzecie piętro, gabinet numer osiem. Czekam. Zza drzwi słyszę żarty i śmiech, czytałam, że jest śmieszkiem. Że ma poczucie humoru. Że zwykle pomaga, ale czasem też zawodzi. Ale mi nie jest w ogóle do śmiechu – najwyżej się nie polubimy. I nie polubiliśmy. Wchodzę na…
Na wiosnę chciałabym być szczęśliwa
Zapisałam to sobie jakiś czas temu, a wiosna już za dwa tygodnie. Wciąż myślę, że to wszystko minie, jak ręką odjął i wciąż uczę się cierpliwości. Zauważam pewne rzeczy, schematy i to, co dotąd było niewidzialne albo udawałam, że widzieć nie chcę. Nie na wszystko mam rozwiązania, a na cztery prawie bezsenne noce przypada jedna, bardzo długa, z której ciężko…
O szacunku, którego nie zabrałam w walizce
Odnoszę czasem wrażenie, że gdzieś po drodze zagubił nam się w życiu szacunek. Dokładnie tak, jak czasem gubiło się dwa złote z kieszeni w kurtce, kiedy jeszcze płaciło się gotówką za dużą paczkę chipsów w Biedronce. I było wtedy bardzo szkoda – tych chipsów, dwóch złotych i dziecięcej radości. A teraz mi szkoda szacunku, choć nigdzie nim zapłacić nie można.…
Boję się, że za chwilę świat będzie zbyt nowoczesny
Boję się o to tak samo, jak o to, że mija 4 miesiąc bez uczuć. W styczniu najlepiej wyszła mi bezsenność, metr szalika i żadne plany, które wpisałam między linie kalendarza, że przecież się zabiorę. Nie zabrałam. W jedną z tych bezsennych nocy zainstalowałam aplikację Ikea i wybierałam meble do domu, którego nie mam. Zapisałam na liście granatową, pluszową, narożną…
Nic nie czuję
Nic we mnie nie ma. Jestem jak bąbel w poziomicy, który powoli się przesuwa trochę w lewo lub prawo, ale jeszcze jest zbyt nierówno, żeby zatrzymał się na środku. Nie czuję radości, chęci i sensu. Mam w sobie więcej akceptacji do na wpół bezsennych nocy i nie wiem tylko, czy to wynik zwiększającego się jakiegoś rodzaju spokoju, zmniejszającego ciśnienia i…







