Na kocią łapę i własną rękę
Przez chwilę byłam jak Złotowłosa w bajce o trzech niedźwiadkach. Spałam w nie swoim łóżku i jadłam owsiankę z nie swojej miseczki. Przez dziesięć dni zmieniałam miejsca i rozmawiałam z nieznajomymi, choć mama zawsze mówiła, że tak nie wolno. Na urodziny wykupiłam wycieczkę nad Bałtyk, w biurze turystycznym, które nie istnieje. Na własną rękę i kocią łapę. Wymyśliłam, że przejdę…
Podróże przez małe p: Szczecin i Świnoujście
Pociąg przed szóstą, pięć godzin drogi w Inter City z niebieskimi siedzeniami, w którym ludzie zacinają się w toalecie. Książka, drzemka i szybko zajęty środkowy podłokietnik, żeby było wygodniej i żeby nikt nie zajął go za mnie. Stacja końcowa: Szczecin główny. Szczecin, który ma swoją własną Wenecję nad Odrą i to tuż po wyjściu z dworca.Szczecin, który ma ukrytą, wielką…
podróże przez małe „p”
Zawsze na myśl o “Podróżach” miałam w głowie te, przez duże “P”. Dalekie, samolotem, poza granice i jeszcze na długo. A potem pojechałam na wędrówkę pierwszy i piąty raz i pomyślałam, że moje podróże będą przez małe “p”. Pociągiem, piesze, proste i piękne. No i jeszcze polskie, bo one też się liczą – przynajmniej dla mnie. Mam wrażenie, że świat…



