Rozmowy z psychiatrami
Jest chłodno, niepewnie, trochę pada, a mi jest wszystko jedno. Potwierdzam obecność, jadę windą na trzecie piętro, gabinet numer osiem. Czekam. Zza drzwi słyszę żarty i śmiech, czytałam, że jest śmieszkiem. Że ma poczucie humoru. Że zwykle pomaga, ale czasem też zawodzi. Ale mi nie jest w ogóle do śmiechu – najwyżej się nie polubimy. I nie polubiliśmy. Wchodzę na…
O tym, jak straciłam wszystko – ze sobą włącznie
Tak naprawdę zaczęło się to jakieś 2 lata temu, kiedy straciłam wszystko. Dosłownie wszystko. Oszczędności odkładane od momentu, kiedy tylko zaczęłam pracować na drugim roku studiów. Marzenia, które pchały mnie do przodu kawałek po kawałeczku, wrzucały na wyboiste drogi ale koniec końców pozwalały trzymać głowę na powierzchni i próbować dalej. Drogę, która miała być tą własną, wybraną i jeśli nie…


