Tęsknię za tym, czego jeszcze nie było
To na pewno jakoś się fachowo nazywa – ten rodzaj tęsknoty. Siódmy dzień izolacji, której nie chciałabym więcej przechodzić. Nie złoszczę się na nią i rozumiem, że pojawić się musiała, choć wcale nieproszona, ale przyjaciółkami to jednak nie zostaniemy. Bo tak tęsknię – za tym, że mogłam biegać, gonić co rano furgonetkę z drożdżówkami, pozdrawiać dozorcę dwa bloki dalej i…
Mamy super ciała i w ogóle to jesteśmy wspaniali
Serio, bez cienia ironii. Pomyślcie tylko, ile złamań przeszły, zadrapań i ile na nich mamy blizn. Czasem wydają się brzydkie (te blizny, bo ciała wciąż piękne), ale to takie znaczki na nas, że znów się udało i że prawie nie ma śladu. Jesteśmy, funkcjonujemy i możemy jeszcze tyle zrobić. Ja nigdy się nie zastanawiałam nad tym, jak to jest nie…
O (naszych) życiach kruchych jak ciastka
Bardzo lubię ciastka. Nie każde rzecz jasna, ale wciąż różne. Kiedyś myślałam, że nie ma nic lepszego niż markiza przełożona kremem – jak Hity – te tradycyjne, ewentualnie waniliowe. Miękną lekko, jeśli zamoczyć w herbacie albo innej kawie, można próbować je odkręcić i podzielić na warstwy. Wspaniale. Delicje mnie za to nie fascynują, a z Piegusków lubię wybierać rodzynki albo…
Jesteś fajna, ale…
Kiedyś, pewien chłopiec powiedział mi, że nie mógłby mieć dziewczyny, która nie ma prawa jazdy. Nie miałam szans, choć wydaje mi się, że to wcale nie usterka, ale wiadomo – różnie bywa.Prawo jazdy zrobiłam, a chłopca no cóż, nadal nie mam. Może jedynie wyższą pozycję w rankingu o oczko lub dwa. Ale po kolei. Bo kiedyś, kiedyś to wyglądało inaczej.…
Można inaczej
Zwykle dzieje się tak, że po okresie dzieciństwa, które bywa różne, mamy szkołę, studia, pracę i powiedzmy, że to jakby częsty schemat. Czasem żyjemy z dnia na dzień, od weekendu do weekendu, byle do pierwszego albo innego urlopu. A potem myślimy, że tak właściwie to nic nas lepszego już nie czeka, że jest jak jest, względnie okej i lepiej nie…





