Nie boję się, dopóki ktoś nie zapyta

Nie boję się, dopóki ktoś nie zapyta

Tak naprawdę myślę, że jesteśmy całkiem odważni. Czasem robimy rzeczy na pozór niemożliwe, funkcjonujemy na obrotach wyższych niż tryb ‘turbo’ w mikserze, a dla rozrywki skaczemy ze spadochronu albo ze spadochronem, można wybrać.
Śpimy w namiotach, gdzie nocują łosie, urządzamy spacery po zmroku i wdrapujemy się na szczyty strome bardziej lub mniej, które bywają zdradliwe, jeśli stopę źle postawić. Pakujemy się w tarapaty, podejmujemy decyzje różne w skutkach, często wcale nieznanych, skaczemy przez ogień.
A potem, potem gasimy pożary, naklejamy plasterki i sprawdzamy, jak goją się blizny. Zanim ktoś zdąży zapytać, czy się nie boimy.

No bo ja też się nie boję, dopóki ktoś mnie o to nie zapyta. Wtedy pojawia się niepewność, ziarenko zwątpienia i rozchwianie większe niż przed okresem. Odwaga znika szybciej niż bateria w telefonie, a marzenia pryskają jak bańki mydlane na Starym Rynku w Poznaniu.
Hamowanie awaryjne.

Podam przykład z życia i dam sobie rękę prawie uciąć, że każdy podobną sytuację miał chociaż raz. Albo wcale nie raz.
Do rzeczy.

Biegam sobie od dłuższego czasu – codziennie, między piątą a szóstą. W lato nikt nie widzi problemu, bo zawsze jest jasno, ale zimą… Zimą pytają, czy się nie boję, bo ciemno, bo wydarzyć może się wszystko. No to do tego momentu się nie bałam. A potem trochę zaczęłam. No i to wystarczyło, żeby zachwiać mną i trasą, gdzie na jednym odcinku nie ma latarni. Może przynajmniej przez to biegnę tam trochę szybciej.

A potem są jeszcze te i inne zmartwienia. Każda mama przestrzega przed wieczornymi powrotami w porywach do nocnych. Bo strach się bać, co może się wydarzyć, a na koloniach to na pewno złe towarzystwo. Ktoś inny powie, że w namiocie umarłby ze strachu i potem nie on się w nim trzęsie, bo jakaś wiewiórka właśnie nadepnęła na patyk, a wydawało się, że niedźwiedź. Bo samemu w świat albo nawet do innego miasta to też strach, bo wszystko takie nieznane, ludzie obcy i na pewno w całości się nie wróci. A potem, potem nie raz okazuje się, że strach to ma wielkie tylko oczy.
No i jasne, że część tych trzęsień o sytuacje różne, to jakby z troski, ale część to sytuacje, które się wcale  nie wydarzą, a wdrukowane w myśli zostają tam na długo.

Podczas ostatnich wakacyjnych poznańskich podbojów, kiedy szłam na targi pooglądać kampery, zaczepił mnie mężczyzna. W tym samym czasie odbywały się targi mieszkaniowe, wręczył ulotkę i zapytał, czy mi się na tych targach podoba. Odpowiedziałam, że owszem, tylko że ja na inne niż jego ulotki. Zaciekawił go temat kamperów i zaczęliśmy rozmawiać. Powiedziałam mu, że takie właśnie mam marzenie – ten van, życie w środku i życie w ogóle. Opowiedziałam o ludziach, którzy już to robią i których poznałam no i że to naprawdę jest wszystko takie możliwe. A on opowiedział mi właśnie o strachu, że to coś, co ludzi blokuje, że tak bardzo się boją nawet, jeśli to marzenie największe. I wtedy pozostaje tylko marzeniem – na zawsze. A można bać się i robić albo przynajmniej próbować, bo inaczej się nie przekona, jak to jest naprawdę. Bo może ten strach to nie taki duży, jak inni widzą.

Między słowami dodał mi otuchy, ciepła i wiary w to marzenie. Być może po to mieliśmy się spotkać – żeby porozmawiać i wzajemnie siebie zainspirować, bo pewnie już nigdy się nie zobaczymy. Do pawilonu weszłam szczęśliwsza i pewniejsza o cząstkę.

Z wieloma rzeczami przyjdzie nam się jeszcze mierzyć. Będą lęki, próby i czasem wcale nie lekko. No i można bezpiecznie to zostawić, nie brnąc dalej, bo w sumie to jest nie tak najgorzej. Albo można trochę powalczyć, bo jednak tam dalej czeka marzenie. Od nas całkiem sporo zależy i jeśli jest nam okej, to każde wyjście będzie w porządku.

Ale tak bym chciała i tego nam życzę najmocniej – żeby odwagi w nas jednak było sporo. Bo potem są wspomnienia, że coś można było, ale się nie wydarzyło, jakaś szansa przepada i nie wiadomo, czy ten pociąg to jeszcze się zatrzyma. Czasem te impulsy są najlepszą podpowiedzią, a jak będzie trzeba, to dopiero będziemy się martwić, bo jeszcze nam to nie potrzebne. I może w ogóle nie będzie.

Róbmy tak, jak czujemy. Próbujmy, szukajmy, sprawdzajmy. To żyćko to mamy jedno i oby jak najwspanialsze <3

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.