Jak to jest się zakochać?

Ostatnio myślałam o tym, jak to jest tęsknić do kogoś lub za kimś, czekać na wiadomość i jak wyglądają pierwsze randki. Chyba nigdy nawet na takiej randce nie byłam, a może one najczęściej odbywają się po prostu w filmach?

Zastanawiałam się nad tym, jak to jest budować relację, ale taką naprawdę, nie taką, w którą się wpada i już się jest, nie poznając nawet drugiej osoby.

Zastanawiałam się, jak to wygląda w sposób wcale nie szybki, nie tak gwałtowny i czy w ogóle jeszcze to jest możliwe. W momencie, kiedy zdjęcia z łatwością przesuwa się w prawo lub w lewo, dając znak, że ktoś nam odpowiada, lub od razu z niego rezygnując i z łaskoczących motyli w brzuchu, o których wszyscy mówią, ale nikt ich nie widział.

Tak się składa, że w tym świecie online nie potrafię się odnaleźć, choć Tindera instalowałam jakieś 4 razy. Za każdym razem wzbudzało to we mnie jakiś dyskomfort i po kilku próbach usunęłam aplikację z pamięci telefonu na stałe i ze swojej przy okazji też. A potem zastanawiałam się, czy ludzie jeszcze poznają się ze sobą bez tego? 

Za ekranem telefonu jest bardzo bezpiecznie. Na wyświetlaczu są zdjęcia i wystarczy tylko przesunąć palcem w odpowiednią stronę. Na żywo trzeba byłoby rozmawiać, czasem spojrzeć w oczy i opracować plan B, gdyby randka była kiepska. Trzeba byłoby gdzieś dotrzeć, pofatygować się tramwajem czy innym Uberem i wystawić się na odbiór drugiej osoby w czasie rzeczywistym. Tylko jeśli nie przez ekran, to czy ludzie jeszcze potrafią poznawać się na żywo?

Podejść w kawiarni, zaczepić w tramwaju, przysiąść się na ławce w parku?
Sięgnąć po ten sam słoik masła orzechowego w Biedronce, paczkę sałaty w Lidlu i uśmiechnąć się na przejściu dla pieszych?
Pójść razem na spacer, pobyć, pomilczeć, wsunąć wzajemnie dłonie i spleść razem, po prostu?
Mieć gęsią skórkę od samego spojrzenia albo rumieńce nie namalowane brzoskwiniowym różem na policzkach?
Czy to się dzieje tylko w filmach, a teraz rzeczywistość wygląda inaczej?

Bo szczerze nie wiem.

Nie wiem, jak to jest się tak zakochać i jak się zaczyna. Jak się otworzyć na osobę obok i czy da się inaczej niż przez telefon z Internetem? 

Kiedyś wszystko było zupełnie proste. Wystarczyło wysłać walentynkę w szkole, podejść na klasowej dyskotece albo wpisać odpowiednie inicjały w “Złotych myślach”. Kiedyś wielka miłość była formalizowana pytaniem “Czy będziesz ze mną chodzić?”, a potem można było trzymać się za ręce na przerwach. Kiedyś mało kto miał telefon, a jeśli już, to z czarno białym ekranem i grą w węża. Kiedyś puszczało się głuche sygnały, strzałki i pisało “Kim jesteś?”, żeby zaczepić. Wszystko było offline, a Internet w domu był ograniczony do dwóch godzin w miesiącu na całą rodzinę. 

A jak to jest teraz?