Wszystkie kolory świata

Wszystkie kolory świata

Jak się jest dzieckiem, to kolory działają mniej więcej tak, że im więcej kredek w pudełku, tym większa radość. A potem dorastamy. I kupujemy szare płaszcze. Kredek już nie ma.

A szkoda. Bo te kolory to taka wesołość. To takie bycie promiennym, że brokatu już nie trzeba. To wyróżnienie między białymi koszulami, czarnymi marynarkami i koszulkami w kolorze kamienia. A jak nas wszystkich razem zestawić to jesteśmy burą plamą.

No to przeprowadziłam niezobowiązujące, nie takie naukowe, ale za to ludzkie badanie. Po prostu Was zapytałam, jak to jest i czy czasem Wam się wydaje, że wyglądacie… smutno. Okazało się, że 58% odpowiedzi było na tak, a dodatkowe 19%, że za dużo jest szarości na ulicach. No to się zgadzamy.

Okazało się też, że te kolory to macie albo chcecie nosić, albo co najmniej się podobają.
Okazało się również, że są obiekcje – coś, co powstrzymuje przed noszeniem kolorów i opinia, że na kolory gotowi nie jesteśmy. Kilka odpowiedzi z niepewnością na to, co ludzie powiedzą i że gdzieś tam na co dzień to by nie przeszło. No i okazało się jeszcze najbardziej, że jak widzicie kolorowych ludzi, to myślicie sobie, że wspaniale i nikt nie zaznaczył, że to niepasujący element. 

To teraz obiekcje przed opiniami innych można wyrzucić przez okno, serio. Bo tak naprawdę ludzie są zajęci za bardzo sobą, żeby aż tak na innych zwracać uwagę, jak nam się wydaje. A jeśli mamy ochotę na kolory, to czemu nie…? Bo jak przychodzi ochota na lody w upalne lato, to sobie pozwalamy postać w kolejce najlepszej lodziarni, a potem jest przyjemniej. No to niech będzie też w kolorowych sukienkach.

Plecak na człowieku

Z historii osobistych, w ubiegłe lato wyszperałam w lumpeksie wspaniałą, żółtą sukienkę. Luźną, trochę przydługą, ale to sobie skróciłam, bo rozmiar to mi nie przeszkadzał. Czułam się w niej jak milion dolarów mimo, że nabyłam w walucie polskich złotych i to za niewiele. Ale nagle przypadkowi ludzie na ulicach zaczepiali, uśmiechali się i komplementowali sukienkę. Bardzo to było miłe, ta chwilowa wesołość z powodu żółtej sukienki. Tylko tyle

A jak ktoś sobie pomyślał, że nie wypada albo nie pasuje, to sobie z tym został sam, mi nie powiedział. A teraz to już nawet nie pamięta. Czy coś to zmieniło? W ogóle nic, w tym roku też włożę tą samą żółtą sukienkę 🙂

Zobaczcie jeszcze taką analogię – zawsze się zachwycamy, jak drzewa na wiosnę się zielenią, bez kwitnie, a na jesień jest tak pięknie kolorowo. Tylko kiedy śnieg się roztapia, są ulewy, kałuże i błoto na drogach – to nikt nie mówi jak jest pięknie i szaro. Znów wyczekujemy wiosny, słońca i tęczy na niebie. To miło byłoby w środku tej szarości być trochę weselszym. Kolorów jest całe mnóstwo, odcieni i palet. A czasem mam wrażenie, że najbardziej bliska to jest nam skala szarości

Bardzo życzę zatem, chociaż jednej kolorowej rzeczy w szafie tej wiosny. Takiej wprawiającej w dobry nastrój siebie i przypadkiem kogoś obok. I wcale nie muszą od razu to być neony czy mix wzorów jak w paczce drażetek.

Można zacząć, na przykład od kieszonki 🙂

A z tych badań jeszcze i Waszych opinii, co to przeprowadziłam zupełnie nieformalnie na grupie instagramowych ochotników, możecie zobaczyć jeszcze, że:

  • kolory to wieku nie mają i w każdym nosić je wypada (jakbyście kiedyś się zastanawiali, czy żółty nie jest zbyt jaskrawy, to już wiecie :)),
  • że bardzo chętnie ubrałybyście wzorzyste i kolorowe rzeczy na siebie, a potem poszły tak w codzienność i nawet do biura,
  • że bardzo lubicie kwiatki, ale wzorki też są całkiem spoko,
  • sukienki w pomidory są super,
  • falbanki, kołnierzyki, koronki i inne dodatki czasem bardziej podobają się na kimś albo na zdjęciu – to zrozumiałe, bo nie wszystko podoba się wszystkim, ale jakby ubrać taką sukienkę z kołnierzykiem większym niż ten przy koszuli, to na te lody w kolejkę można by iść jak dama z obrazka 🙂

To ja zacznę, od tej kolorowej mody właśnie, trochę jeszcze ostrożnej, żeby można było sprawdzić na sobie i przyzwyczaić do odbicia w lustrze i spojrzeń na chodnikach. Jest to przemycona zapowiedź ogrodniczek, w ilości 12 sztuk i każda to inna historia. Poprzerabiałam je najładniej, rozweseliłam i sama dumnie w nich chodzę, a ludzie się uśmiechają 🙂

Ogłoszę, kiedy będzie można wszystkie pooglądać, bo tak bym chciała, żebyśmy na majówkę mogli ubrać kolory i opiekać buzie w słońcu.

Ps. W międzyczasie zostawiam kolorowe dodatki, gdyby ktoś na majówkę potrzebował jeszcze plecaka albo innej nerki 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.