O braku domu
Siedziałam połowę zeszłej niedzieli na szarej kanapie i wpatrywałam się w szarą pogodę za oknem. Bolało mnie ciało i trochę chciałam, żeby to przeszło, a trochę nie wiem, co chciałam. Gapiłam się jakby coś miało się wydarzyć, a nie wydarzyło się nic. Właściwie tego dnia mogłoby nie być i nawet bym nie zauważyła. Późnym popołudniem jednak wstałam, skroiłam kamizelkę, wieczorem…
codziennosć dom dorosłość fryzjer jesień kawalerka koniec roku listopad ludzie mieszkanie ocenianie siebie przemyślenia uczucia umiejętności wnioski wynajem mieszkania zmiany

