No bo co podarować komuś, kto ma absolutnie wszystko i na wszystko może sobie pozwolić? Puste pudełko przewiązane kokardką z wyjaśnieniem, że to czas, uwaga i czyjaś obecność? Czekoladowego Mikołaja z Milki, nietrafioną biżuterię, jeden z kolejnych dziesięciu zegarków i koszulkę z Grinchem?
To wszystko jest miłe, liczy się gest, pamięć, wiadomo. Ale czasem myślę, że pomysły na prezent rodzą się z obserwacji i słuchania.



Bo ktoś może mieć swoją ulubioną herbatę – jedną jedyną.
Ktoś może pożyczać cały czas walizkę podróżną i może warto, żeby miał swoją.
Komuś zimą marzną ręce i od 3 lat na to narzeka, a wystarczą wełniane rękawiczki.
Komuś przed chwilą rozpadła się kawiarka, a tak lubił kawę z kawiarki.
Albo rozpadł się ulubiony kubek i bez niego to już nie to samo.
Ktoś zimą lubi układać puzzle i jeszcze lubi Bałtyk, a jak się doda 2 do 2, to już wiadomo, czego szukać.
Ktoś lubi biwaki, ale nie ma termosu.
Komuś odkurzacz krztusi się tak bardzo, że zaraz wybuchnie.
Ktoś lubi świeczki o zapachu świeżego prania.
Ktoś zbiera najdziwniejsze bombki na choinkę.
Ktoś interesuje się życiem Francuzów, choć nigdy go tam nie było. Ale książkę chętnie by przeczytał, żeby dowiedzieć jacy są naprawdę i, że inni niż w Emily w Paryżu.
Ktoś w aucie ma jeszcze radio na płyty i lubi słuchać różnych składanek po drodze.
Ktoś kocha wybierać się na grzyby i tęskni, kiedy się kończą, to miło, gdyby miał swój koszyk i nożyk z pędzelkiem na te wszystkie, specjalne okazje jesienią.
Od pewnego czasu sama się przyglądam i wyłapuję właśnie takie drobnostki. Słowa wypowiedziane przed rokiem. Rzeczy komuś towarzyszące, którym czegoś brakuje. Ulubione smaki, kolory, kształty i zajęcia. Nawet, jeśli wszystko schowane gdzieś między jednym zdaniem a drugim, rzucone na wiatr i prawie niesłyszalne.
Małe rzeczy, bo dużych często nie trzeba. Podsłyszane rok albo trzy miesiące temu, zapisane w notatkach w telefonie, wsunięte pod choinkę.



Zatem mam kilka propozycji, a może i podpowiedzi – na nowy, ulubiony kubek na przykład, taki z Miłością. Albo te wełniane rękawiczki, w których dłonie nie marzną. Plakat do czucia się jak w domu i w ogóle do uczuć. Albo taki, jak ktoś kocha Bałtyk. Zestaw diy do tych ulubionych świeczek o zapachu świeżego prania i bawełny, które można sobie zrobić na zapas. Nożyk z pędzelkiem, emaliowany czajnik i błękitną kawiarkę. Myślę, że te prezenty ucieszą, w zestawie ze sobą i czekoladowym Mikołajem.














