
Stara dusza sprawia, że więcej uczuć wzbudzają we mnie stare auta. Z nowoczesności, wydaje mi się, że Dodge Challenger wygląda, jakby z przodu miał końcówkę szczelinową od odkurzacza, za to ten w postaci furgonetki, jest zupełnie uroczy.
Zakochałam się w smukłych, dużych kierownicach, drewnianych deskach rozdzielczych bez śladu elektroniki i ciepłych środkach.
Podobają mi się przyczepione, ogromne kufry wielkości największych walizek na kółkach. Szyby opuszczane na korbkę, wystające klamki i okrągłe lusterka. Radio na kasety z taśmą przewijaną ołówkiem i odciski czasu, w którym mnie jeszcze nie było, albo którego nie mam prawa pamiętać.
Mimo wszystko, te auta z kategorii Vintage wywołują we mnie jakiś miły sentyment. Być może tylko dlatego, że nie podążam zbyt prędko za tą nowoczesnością.























