Plany

Zawsze lubiłam w planowanie. Notesy, kalendarze, listy zadań, zapiski, rozpiski, bardzo wszystko. Lubiłam, by było poukładane, nie co do godziny, ale mniej więcej – rozłożone wszystko na dni. To taki przyjemny obraz tego, co dzieje się w miesiącu i ile fajnych rzeczy można zrobić. Ale te plany są bliskie i dalekie i takie, które burzy wirus w 2020 roku i wywraca całkiem zgrabnie bardziej, niż tylko do góry nogami.

Na rozmowach rekrutacyjnych pada czasem pytanie o to, co będzie za 5 lat. Można powiedzieć wszystko, trochę wygładzić albo pokolorować lepiej, niż jest naprawdę. Bo te 5 lat to wcale nie wiadomo, to może się wydarzyć wszystko. Te 5 lat to daleko, choć czas potrafi sprintem przebiec cały maraton.

Zatem z planów to mam zamiar na przykład pojechać na śniadanie do Francji.
Trasa zajmuje 18 godzin, weekend i trochę, sprawdzałam. Tylko najpierw nauczę się jak zapytać o drogę i poprosić o najlepszą bagietkę.

  • Chcę sprawdzić, jak to jest nagrywać podcast i mieć jakby własną audycję radiową.
  • Chcę nauczyć się kręcić filmy jak teledyski, potem może dłuższe, ale to los pokaże. Bo kiedyś chciałam być jakąś sławną gwiazdą, a w takiej własnej produkcji to mogę grać nawet główną rolę.
  • Książkę napisać też chcę. Czasem myślę, że to życie podsuwa przeszkody, progi zwalniające albo góry, których wcale wcześniej nie było tylko po to, aby było o czym w tej książce wspominać. Inaczej byłoby zbyt łatwo albo zbyt nudno.
  • Zjeździć vanem Polskę, a potem może trochę świata dalej, poznać ludzi, niekoniecznie zabytki, ale posprawdzać, jak to jest gdzieś indziej, jak biega się w Krakowie albo innym Gdańsku i która piekarnia w Poznaniu piecze najlepsze rogale świętomarcińskie. I zagrać na ukulele na jakimś molo tam, gdzie nikt mnie nie zna.
  •  Żyć bardzo prosto i z rzeczami w ilości wystarczającej, nie nadmiernej. 
  • Nauczyć się gotować ceremonialne kakao i stać się ekspertem od szarlotki.

Tak naprawdę po prostu nie chcę się  ograniczać – miejscem i zajęciem, póki nie poczuję, że trafiłam na to właściwie. Póki nie potknę się o kogoś lub o coś, co zatrzyma mnie gdzieś na dłużej albo nawet na stałe. Taki to plan.

Tyle wspaniałych rzeczy jeszcze jest do odkrycia.


Okej, stawiam! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *